Akceptuję
Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu. Więcej w Polityce Prywatności.
facebook youtube

Peugeot 208 – Zmiany w detalach

11 czerwca zostaliśmy zaproszeni na prezentacje nowego Peugeota 208, która odbyła się w okolicach Iławy, a dokładniej mówiąc blisko najwyższego punktu Polski północno-wschodniej, czyli Górze Dylewskiej. Co więc przyniósł lifting i jakim autem jest teraz 2
czytaj więcej ›

Nissan Leaf - test


















Ci, którzy mnie znają, wiedzą jaki mam stosunek do aut elektrycznych. Odkąd pamiętam, byłam im przeciwna. Choć może „przeciwna” to za duże słowo. Jeżeli ktoś ma w przysłowiowym nosie to czym jeździ, nie czerpie z prowadzenia auta żadnej przyjemności, porusza się wyłącznie po mieście i nie pała bezkrytyczną miłością do paliwożernych, bulgoczących V-ósemek, to mały elektryk sprawdzi się wprost idealnie. Jako że ja nie zgadzam się z żadnym z powyższych stwierdzeń, a żelazka używam wyłącznie do prasowania, uznałam że auto elektryczne musi być całkowitą pomyłką w dziedzinie motoryzacji. Kiedy przyszedł czas na test starałam się nie wybrzydzać, ale podeszłam do tematu bez specjalnego entuzjazmu i z pewną rezerwą. Pierwszy raz siadając za kółkiem nie sądziłam, że gdy wysiądę, mój pogląd tak diametralnie się zmieni.

Na pierwszy rzut oka wnętrze prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Fotele są komfortowe, pozycja za kierownicą wygodna i możliwa do indywidualnego dopasowania, a deska rozdzielcza emanuje czystością i charakterem. Tak właśnie określiłabym wygląd wnętrza Leaf'a. Zegary będące jednym wielkim wyświetlaczem oraz nieduża, dobrze leżąca w dłoniach kierownica, nadają temu małemu hatchback'owi nowoczesnej i wręcz sportowej zadziorności. Wspomniane wskaźniki są niezwykle przejrzyste i przy uruchamianiu pojazdu witają nas radosną melodyjką. W ich centralnej części znajdziemy ekran będący sercem komputera pokładowego. Ukazuje między innymi przebieg, aktualny bieg oraz procentowe zasoby prądu. Po prawej stronie znalazł się wskaźnik poziomu naładowania baterii w formie klasycznych znikających kresek, oraz zasięg możliwy do pokonania zanim nasz elektryk odmówi współpracy. Po lewej stronie znajdziemy odpowiednik wskaźnika temperatury płynu chłodzącego, z tą tylko różnicą, że ten wskazuję temperaturę baterii litowo-jonowych umieszczonych w podłodze. W górnej części mamy zabawny system kropeczek informujący nas jak bardzo (nie)ekonomicznie aktualnie się poruszamy. Po przekroczeniu punktu granicznego zużywamy energię (gdy przyspieszamy), a poniżej – energia jest odzyskiwana (na przykład podczas hamowania). Nad tym elektronicznym centrum dowodzenia naszego jeżdżącego żelazka, znalazł swoje miejsce drugi wyświetlacz zawierający prędkościomierz, zegar, termometr i… choinki! Nissan nagradza nas za ekonomiczną jazdę właśnie choinkami. Zabawa nieco jak w przedszkolu, ale jednak jest to swego rodzaju wyzwanie, by uzbierać ich jak najwięcej. Panel środkowy nie przeraża nadmiarem przycisków czy funkcji. Znajduje się na nim ciekłokrystaliczny dotykowy wyświetlacz odpowiedzialny za sterowanie radiem, a poniżej klasyczny panel obsługi klimatyzacji. Elegancko, przejrzyście, żadnego festynu. Elementem, który mnie osobiście niemal zachwycił było… No właśnie, jak to nazwać? We wszystkich autach z automatyczną skrzynią biegów, do ich zmiany stosowany jest klasyczny drążek. Tutaj tą funkcję pełni kosmiczne niebieskie pokrętełko. Mała rzecz, a cieszy.

Miejsca zarówno z przodu jak i z tyłu jest wystarczająco, jak na tak niewielkie auto. Dodatkowym plusem są podgrzewane przednie fotele oraz cała tylna kanapa. Niestety używanie tych funkcji (jak również ogrzewania czy klimatyzacji), znacząco odbija się na zasięgu możliwym do pokonania. Nie ma się temu jednak co dziwić, do podgrzewania lub chłodzenia wnętrza potrzebny jest prąd. Dużo prądu. Kolejnym atutem wyposażenia małego elektrycznego Nissana, jest nagłośnienie firmy Bose. Każdy kto miał styczność z systemem audio tej firmy, doskonale wie o czym mówię. Dźwięk płynący z głośników jest niesamowicie czysty a słuchanie muzyki niezakłócanej pomrukiem silnika, to czysta przyjemność (oczywiście jeżeli brak warkotu klasycznej jednostki napędowej spod maski nam nie przeszkadza). Do tej pory zestawy nagłośnieniowe tej firmy stosowane były w zasadzie wyłącznie w autach klas wyższych. Nissan jednak przełamał te stereotypy montując taki sprzęt w aucie segmentu C.

Gdy przyszła pora na właściwą część testu, czyli jazdę, wsiadłam, wcisnęłam przycisk START. I nic. Cisza jak makiem zasiał. W pierwszej chwili zastanawiałam się czy tam w ogóle cokolwiek działa. Wiedziałam, że elektryki są ciche, ale żeby aż tak? Zaryzykowałam, przełączyłam go w tryb D, puściłam hamulec i… O, jedzie! Jakaż była moja radość, gdy okazało się, że wszystko działa tak jak powinno. Przez pierwsze kilometry byłam bardzo nieufna. Stojąc na światłach zastanawiałam się czy na pewno ruszę gdy zapali się zielone światło. Leaf pewnie obrażony na mnie, że nie ufam jego niezawodności, jechał jednak posłusznie. Nie wiem co mnie do tego skłoniło, ale przez pierwsze kilkanaście minut obchodziłam się z nim jak z jajkiem. Gazu dodawałam delikatnie i płynnie, ze świateł ruszałam niczym zawalidroga. Myślałam, że tak właśnie jeździ się elektrykiem. Ale po pewnym czasie „babciny” styl jazdy mnie znudził i postanowiłam sprawdzić możliwości tej mikrofalówki na kółkach. I okazało się, że potrafi naprawdę wiele. Zwłaszcza jeżeli przełączymy ją z trybu D-ECO na właściwe D. Wtedy Leaf oferuje pełną moc swoich akumulatorów, czyli całe 80 KW (w przeliczeniu – 109 koni mechanicznych). Nie jest to może moc powalająca na kolana, jednak moment obrotowy wynoszący 254 Nm dostępny jest w pełnym zakresie obrotów, od początku do samego końca. Do 100 km/h Nissan przyspiesza w 11,5 sekundy. To dobry wynik biorąc pod uwagę, że to bądź co bądź małe auto waży aż 1945 kilogramów. Prędkość maksymalna wynosi 144 km/h, jednak jadąc tym tempem najlepiej jedźmy w stronę domu, lub stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Wówczas wcześniej wspomniane kropki szaleją po wyświetlaczu kłując w oczy, a o choinkach możemy sobie co najwyżej pomarzyć.

Zadziwiła mnie charakterystyka pracy zawieszenia. Spodziewałam się raczej miękkiej, komfortowej wersalki. Tymczasem Leaf perfekcyjnie trzyma się drogi, a sztywne zawieszenie sprzyja dynamicznemu pokonywaniu zakrętów. Na pochwałę zasługuje również jego promień skrętu, który umożliwia nam ciasne zawracanie. Niestety (choć nie wiem czy można uznać to za wadę) w przypadku wpadnięcia w poślizg na oblodzonej nawierzchni, na nic zda się próba kontrolowania sytuacji przez operowanie gazem. Samochód nijak nie reaguje na nasze starania i sam wyprowadza nas z poślizgu. Starałam się nawet specjalnie nim „poślizgnąć”, ale on uparcie mi na to nie pozwalał. Dla wielu osób z pewnością to zaleta, ponieważ możemy uznać to auto za bezpieczne, nawet w trudnych zimowych warunkach.

W kwestii wyglądu zewnętrznego elektryczny Nissan nie powalił mnie na kolana. Prawdę mówiąc jest odrobinę nijaki. Ot, takie małe pocieszne autko. Przednie reflektory przypominają nieco te z większego brata – Juke'a. Mają podobny ostry kształt i są identycznie wypukłe. Prawdę mówiąc nie rozumiem takiego trendu w autach tej japońskiej marki. Jakoś zaburza mi to ogólną sylwetkę auta. Leaf jest dodatkowo wyposażony w światła do jazdy dziennej wykonane w technologii LED, które umieszczone są w przednim zderzaku. Tylne lampy również mogą wzbudzać kontrowersje. Są podłużne i ciągną się od linii dachu niemal do zderzaka. Tył jest nieco wysunięty, co zapewne miało służyć powiększeniu przestrzeni bagażowej, która i tak wynosi zaledwie 370 litrów. Optycznie potęguje to jednak obłość nadwozia, dodając mu z tyłu mało atrakcyjny „kuperek”. W Nissanie Leaf nie znajdziemy prawie żadnych przetłoczeń ani ostrych krawędzi. Jedynie subtelne załamania na przednich i tylnych nadkolach, ratują to auto przed wyglądem rozpłaszczonej bułki. Nie można powiedzieć, że samochód ten jest brzydki. Ale piękny też nie jest. W końcu nie do tego został stworzony. Ma być użyteczny, ekonomiczny i ekologiczny. I taki jest. Nie oczekujmy cudów. To tak jakbyśmy wymagali od pick up'a bardziej finezyjnego kształtu.

Ładowanie baterii (przy użyciu podstawowego kabla dołączonego do auta) ze standardowego domowego gniazdka 220V, trwa aż 10 godzin. Ze względów bezpieczeństwa, wskazane byłoby, aby wykwalifikowany elektryk zamontował nam w domu instalację z bezpiecznikiem 16 A. Taka stacja ładowania optymalizuje połączenie pomiędzy samochodem i terminalem, oraz w pełni ładuje akumulator Nissana Leaf w czasie około 8 godzin. Udogodnieniem są z pewnością stacje szybkiego ładowania, których niestety w Polsce nie ma jeszcze zbyt wiele. Naładują one 80% baterii naszego auta w czasie niespełna 30 minut. Osoby decydujące się na zakup takiego auta, z pewnością zainwestują w opcjonalną ładowarkę 6,6 kW, umożliwiającą naładowanie baterii w zaciszu domowego garażu w ciągu zaledwie 4 godzin. Producent podaje, że przy pełnych akumulatorach przejedziemy 199 kilometrów. Podejrzewam jednak, że są to założenia dla podróżowania z wyłączonym radiem, ogrzewaniem czy klimatyzacją. Jako że miałam przyjemność testować to auto w jeden z nielicznych zimowych dni, po włączeniu ogrzewania i radia, zasięg malał do około 120 kilometrów. Sposobem na oszczędzenie energii w chłodne dni, jest korzystanie z podgrzewania foteli i kierownicy, ponieważ do ich zasilenia potrzebna jest mniejsza ilość prądu. Koszt pełnego naładowania akumulatorów to około 10 złotych. Czyli (jeśli wierzyć producentowi) de facto przejeżdżamy 100 kilometrów w cenie niecałego litra standardowego paliwa.

Technologia aut elektrycznych jest stosunkowo nowa, więc jeżeli chcemy być ekologiczni, to musimy za to słono zapłacić. Cena Nissana Leaf zaczyna się od 126 080 zł (w Polsce dostępna jest tylko jedna wersja wyposażenia). To dość dużo w porównaniu z innymi autami segmentu C. Zapewne po kilku latach kwota ta nam się zwróci. Trzeba jednak brać pod uwagę żywotność baterii. Niewykluczone że po tym czasie konieczna będzie ich wymiana na nowe, a to z pewnością pociągnie za sobą spore wydatki. Kolejną sporną kwestią są możliwości tego auta. Każdy z nas przynajmniej kilka razy do roku pokonuje dystans dłuższy niż oferowane przez Nissana 199 kilometrów.  Oczywiście jeżeli kiedyś stacje szybkiego ładowania będą ogólnodostępne, przynajmniej na części stacji benzynowych, możliwe będzie pokonywanie długich tras autem elektrycznym. Jednak obecnie punktów takich jest naprawdę niewiele, co dyskwalifikuje pojazdy elektryczne w kategorii podróżowania. Zakup takiego samochodu ma sens, gdy dysponujemy drugim autem zasilanym w konwencjonalny sposób. Z kolei nie każdy może sobie pozwolić na wydanie około 130 tysięcy złotych na dodatkowe auto.

Biorąc pod uwagę przemieszczanie się jedynie po mieście, przy założeniu pokonywania dziennie od stu, do stu kilkudziesięciu kilometrów, Leaf sprawdza się znakomicie. Jest wygodny, dobrze się prowadzi i jest w stanie poruszać się dynamiczniej niż wózek golfowy. Nieduże gabaryty sprzyjają parkowaniu w zatłoczonych miastach. Wnętrze jest komfortowe i wyposażone w niezbędne multimedia. Samochody elektryczne to przyszłość motoryzacji, czy nam się to podoba czy nie. Z pewnością w ciągu najbliższych lat pojawi się ich jeszcze więcej. Tymczasem Leaf przeciera szlaki dla swoich następców. I robi to nadzwyczaj dobrze.

Nissan Leaf - dane techniczne

Silnik Elektryczny
Rodzaj Synchroniczny z magnesami stałymi EM57
Moc maksymalna: 109 KM w zakresie od 3000 do 10000 obr/min
Maks. prędkość obrotowa silnika 10500 obr/min
Maks. moment obrotowy 254 Nm (dostępny od 0 do 3008 obr/min)
Odzysk energii podczas hamowania Tak
Przeniesienie napędu Stałe przełożenie 8.1938:1 (brak sprzęgła)
Napęd Oś przednia
Akumulatory Litowo-jonowe LiMn2O4 firmy Automotive Energy Supply Corp. (AESC)
Czas ładowania 0-100% Około 4 h ładowarką pokładową o mocy 6,6 kW (moc wyjściowa 6 kW) i 
około 7 h ładowarką pokładową o mocy 3,6 kW (moc wyjściowa 3,3 kW)
Czas ładowania 0-80% Około 30 minut zewnętrzną ładowarką CHAdeMO o mocy 50 kW
Energia zgromadzona w akumulatorach Około 24 kWh
Liczba modułów akumulatorów 48
Liczba ogniw 192 (po 4 na moduł)
Napięcie nominalne zestawu 380 V
Przyspieszenie 0-100 km/h ok. 11,5 s
Prędkość maksymalna 144 km/h
Zasięg na jednym ładowaniu akumulatorów 199 km w cyklu NEDC
Masa własna pojazdu 1474 do 1548 kg
Masa maksymalna pojazdu 1945 kg
Wymiary  
Długość 4.445 m
Szerokość 1.770 m
Wysokość 1.550 m
Objętość przestrzeni ładunkowej 370 litrów
Współczynnik oporu powietrza Cx 0,28 (dla wersji z 17-calowymi felgami)
Cena od 130 tys. zł


NISSAN LEAF - GALERIA

Tekst: Tekst: Zuzanna Krzyczkowska

Zdjęcia: Adam Kowalczyk, Maciej Gis


comments powered by Disqus
Do góry Galeria Tagi Kontakt
Powered by Heuristic
CarPortal © 2019 | Prywatność | Zgłoś błąd | RSS
Partnerzy: