Akceptuję
Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu. Więcej w Polityce Prywatności.
facebook youtube

Peugeot 208 – Zmiany w detalach

11 czerwca zostaliśmy zaproszeni na prezentacje nowego Peugeota 208, która odbyła się w okolicach Iławy, a dokładniej mówiąc blisko najwyższego punktu Polski północno-wschodniej, czyli Górze Dylewskiej. Co więc przyniósł lifting i jakim autem jest teraz 2
czytaj więcej ›

Renault Clio R.S. Gordini

W 2011 roku zmieniają się niektóre przepisy ruchu drogowego. Dzięki zmianom będziemy mogli legalnie zwiększyć prędkość samochodu do 120 km/h na drogach ekspresowych oraz do 140 km/h na autostradach. Jest to niewątpliwie krok ku zwiększeniu mobilności przemieszczania się. Po wejściu w życie w/wym przepisów będziemy jednym z nielicznych krajów Europy o takich limitach prędkości. Czy jest to jednak duży postęp w mobilności naszego przemieszczania się, czy podróżowanie zdecydowanie poprawi się?

Można na to w pewnym sensie odpowiedzieć wykonując proste działanie matematyczne. Sumę dróg ekspresowych i autostrad podzielić przez ogólną liczbę dróg i pomnożyć przez 100. Da nam to procentowy wynik liczbę dróg wyżej wymienionych (ekspresowych i autostrad).

Osiągnięty wynik nie jest zadowalający. Niestety w naszej rzeczywistości jest jak jest, łatwiejsze jest stawianie fotoradarów i tablic ostrzegawczych o tzw. „czarnych punktach” a to niestety nie zastąpi budowy i modernizacji infrastruktury drogowej, a tym samym nie umożliwia zwiększenia mobilności, chociaż mobilność podróżowania po drogach ekspresowych i autostradach poprawi się.

W miastach sytuacja nie jest najlepsza. Niewątpliwie na przestrzeni ostatnich 10 lat stan ich dróg poprawił się, jednak przy obecnej czy zeszłorocznej zimie, wysypywaniu znaczących ton mieszanki na drogi, walka z ubytkami w drogach jest trudna, biorąc pod uwagę chociażby liczbę takich usterek.

Kolejną „kłodą” rzucaną „pod koła samochodów” są np. tzw. progi zwalniające. Ich wykonawcza różnorodność, pod względem kształtów, wysokości i długości jest duża. Na niektórych przejeżdżając, można wręcz odnieść wrażenie, przy zachowaniu bezpiecznej prędkości, że nasze auto odrywa się od ziemi, a niekiedy jakbyśmy najechali na leżący kamień. Wszystko to negatywnie wpływa nie tylko na zawieszenie samochodu, ale również na bezpieczeństwo podróżujących. W/wym utrudnienia drogowe, często spotykane w miastach powodują, że przy wyborze samochodu głównym powodem jakim się kierujemy jest przysłowiowa tzw. niemiecka bezawaryjność i trwałość bądź francuski komfort i tu niewątpliwie domniemane stosunkowo wysokie koszty usuwania usterek (ostatni za rok 2010 raport usterkowości TÜV).

Stereotyp o samochodach francuskich, zanika. Najnowsze modele przedstawiane zarówno przez grupę PSA jak i Renault to auta coraz bardziej bezawaryjne. Czy to znaczy, że kupując francuski samochód będziemy jeździć teraz autem z „twardym” zawieszeniem? W ostatnim czasie testowaliśmy francuskiego hot-hatch'a, a dokładniej Renault Clio R.S. w limitowanej wersji Gordini.

Podróżowanie Clio Gordini R.S. po miejskich drogach momentami przypomina pokonywanie dziurawej i wyboistej drogi krzyżowej. W szczególności gdy konieczne jest przejechanie przez tory kolejowe, pokonanie progów zwalniających czy przejeżdżanie przez jeszcze brukowane, nierówne drogi. Sztywno zestrojone zawieszenie samochodu jest momentami uciążliwe dla komfortu podróżujących, a do tego przy stosunkowo krótki rozstaw osi, dodatkowo wzmaga negatywne odczucia. Pamiętajmy, że w wersji testowej auta nie było zastosowane zawieszenie Cup tylko Sport (Wersja Cup (+3000 zł) wyposażona jest w jeszcze „sztywniejsze” sprężyny i amortyzatory, a zawieszenie umieszczone jest o ok 7mm niżej oraz „zmniejszone” jest przełożenie układu kierowniczego), lecz pamiętajmy też iż auto ma charakter sportowy.

Do tego dochodzi buczący pomruk silnika powyżej 4 tysięcy obr/min, który przy dłuższej podróży, staje się nieco denerwujący i sprawia, że czasem niezbędna rozmowa z pasażerami przy większych prędkościach jazdy jest uciążliwa.

Możnaby rozpisywać się w tym felietonie o tym, że wchodzenie przez szczelinę wielkości „źdźbła trawy” do tyłu samochodu by zasiąść na małej i klaustrofobicznej tylnej kanapie, jest bardziej uciążliwe od codziennej podróży komunikacją miejską do pracy albo, że aluminiowa gałka zmiany biegów po zimnej zimowej nocy może doprowadzić do silnego zdenerwowania. Są to szczegóły, które nas na co dzień wprawdzie irytują, jednak kiedy patrzy się na Clio Gordini R.S. jak prezentuje się na podjeździe przed garażem, w niebieskim kolorze nadwozia, z dwoma białymi pasami, odwołującymi się do historycznej serii samochodów Gordini, nie pozwala na oparcie się wrażeniu, że Clio jest jak dziecko, które czasem jest złośliwe irytujące i ma się go kompletnie dość, a z drugiej strony nie można bez niego żyć i nade wszystko się go kocha.

Wszystkie niewygody, uciążliwe drobiazgi znikają, gdy wjeżdżamy na krętą drogę bądź tor testowy, a Clio R.S. zamienia się z irytującego samochodu w pozytywny, dostarczający samych dobrych emocji. W głównej mierze zawdzięczamy to rewelacyjnemu silnikowi, jak i krótkim przełożeniom skrzyni biegów.

Mówiąc o silniku nie można nie pamiętać o jego wyjątkowości, jaką jest m.in. aluminiowy blok silnika bądź możliwość „wkręcania” silnika aż do 7500 obr/min. Wolnossąca, dwulitrowa jednostka napędowa, mimo dużej mocy i stosunkowo małej masy dysponuje również, jak na silnik o zapłonie iskrowym, dużym momentem obrotowym (215 Nm). Te szczegóły sprawiają właśnie, że ten mały hot-hatch mimo, że nie jest najszybszym wśród swojej konkurencji, jest wyjątkowy.

Auto umożliwia stosunkowo dobre osiągi:

0-100 km/h w 6,9 sekundy,

400 metrów ze startu zatrzymanego w 14,3 sekundy,

1000 metrów ze startu zatrzymanego w 27,3 sekundy.

Na tak zwanej „prostej” Clio faktycznie nie wypada oszałamiająco. Zastosowanie dyfuzora, który idealnie sprawdza się nie tylko podczas jazdy na torze dociskając tylną oś do drogi. Rozwiązania iście z bolidów formuły F1, nie kończą się jedynie na zastosowaniu dyfuzora. Kolejnym ciekawym rozwiązaniem jest wkomponowanie w przedni zderzak, przedniego spojlera, nawiązującego do przedniego skrzydła bolidów F1 Renault Team oraz wylotów powietrza umieszczonych za przednimi nadkolami. Niewątpliwe jest, że w większym bądź mniejszym stopniu wszystkie te rozwiązania poprawiają właściwości jezdne auta i jego aerodynamikę, jednak pozytywnie wpływają też na wygląd samochodu. Nowe Clio R.S. jest zdecydowanie wyglądem bardziej spokojne od najmocniejszej wersji Clio jakie kiedykolwiek zostało wyprodukowane (Clio R.S. V6), jednak i tak robi wrażenie.

Wymienione wyżej osiągi wskazują, że jeżdżąc po drogach spotkamy na pewno szybsze samochody. Nie wykluczone jest, że kiedyś stojąc na światłach podjedzie do Was jakieś superszybkie, potrójnie doładowane V-osiem i pokaże Wam, że wasze dwieście koni, możecie jedynie schować sobie do kieszeni, że macie niby szybką furę, ale. Patrząc z drugiej strony czy chcielibyście jednak jeździć na co dzień wściekłym jak pitbull samochodem, który czeka tylko na Wasz błąd by wyrwać się spod kontroli, czy może lepiej cieszyć się z jazdy i szkolić umiejętności samochodem o wiele bardziej przyjaznym i łatwiejszym do opanowania. Takie właśnie jest Clio w wersji Renault Sport. Driftowanie tym samochodem tam gdzie jest to oczywiście możliwe i bezpieczne, jest proste i nie wymaga super umiejętności, a ewentualnie, popełnione podczas jazd błędy łatwiej korygować.

Ważną kwestią o jakiej należy pamiętać jest brak możliwości założenia mniejszych kół niż 17''. Z punktu widzenia wizualnego nie jest to problem. Zimową porą występują stosunkowo duże problemy z ruszaniem (z wyłączonym systemem EPS jest to dosyć trudne bez odpowiedniego doświadczenia) czy hamowaniem, na ośnieżonych drogach (mimo zastosowania bardzo dobrego układu hamulcowego jakim jest połączenie zacisków Brembo z perforowanymi tarczami (312x28mm) z przodu oraz pełnymi tarczami z tyłu (300x11mm)).

Wykończenie wnętrza samochodu, tutaj jest o wiele lepiej niż w w zwykłej wersji R.S. W Gordini R.S. deska rozdzielcza obszyta jest sztuczną skórą co jest pewnym novum. Dotychczas nie natrafiliśmy na deskę rozdzielczą o takim wykończeniu w testowanych przez nas samochodach firmy Renault. Skórzane kubełkowe fotele, nawiązujące kolorystyką do koloru nadwozia (czarna skóra połączona z niebieskimi elementami), z prawie niewidocznym wygrawerowanym napisem „Gordini” są całkiem dobrze wyprofilowane i wygodne, ale dla potężniejszych osób fotele mogą okazać się nieco za ciasne. Jest jeszcze możliwość zamówienia sportowych foteli Recaro (+5000 zł) jednak wydaje się, że przy codziennym podróżowaniu, nie jest to aż tak niezbędne. Koło kierownicy jest jak przystało na sportowy samochód „grube”, dobrze leżące w dłoniach i do tego z dwoma białymi pasami w jego górnej części dla wskazania ustawienia kół do jazdy na wprost. Te dwa pasy na kole kierownicy spełniają nie tylko zadanie praktyczne podczas „wyczynowej” jazdy, ale również estetyczne wyglądem nawiązując do pasów na karoserii samochodu.

Rafinerie nie oszczędzają naszych portfeli, a zwiększenie podatku VAT o jeden punkt procentowy nie poprawi tej sytuacji. Koszt paliwa 95 Pb, zapewne w najbliższym czasie przekroczy 5 zł za litr co spowoduje, że koszty związane z utrzymaniem „mocnych” samochodów o silnikach z zapłonem iskrowym zwiększą się. Clio Gordini R.S. nie jest super oszczędnym autem, jednak w porównaniu z konkurencją nie jest aż tak źle. Z przeprowadzonych testów wynika bowiem, że:





Średnie zużycie paliwa
Test miejski


12 l/100 km
Test zamiejski


7,1 l/100 km
Test autostradowy


10,1 l/100 km
Test na dystansie 250 km


7,9 l/100 km

Jak wynika z powyższej tabeli 200 KM w małym samochodzie nie oznacza super gigantycznego zużycia paliwa, ale super małe też nie jest.

Cena zakupu limitowanej wersji Clio Gordini R.S. nie należy do małych. Wydanie ponad 86 tysięcy zł za model podstawowy jest sporą inwestycją. W szczególności, że samochód nie należy do super przestronnych. Kupując to auto raczej patrzymy na niego nie z perspektywy jego przestronności, a realnej możliwości dostarczania prawdziwych emocji i radości z jazdy. To mamy zapewnione.

W niedalekiej przyszłości motoryzacja wykona prawdopodobnie kolejny krok w stronę nowoczesności i ekologii. Samochody elektryczne, które wzbudzają coraz większe zainteresowanie, nie tylko w kręgach naukowych, ale również wśród użytkowników aut, spełnią jedno z ważniejszych założeń nowoczesnej motoryzacji. Jakie? Ograniczenie emisji substancji szkodliwych spalin niemal do zera.

W dążeniu do perfekcji w innowacjach, można zadać sobie retoryczne pytanie: czy jak będziemy jeździć samochodami elektrycznymi to doznania jakich będą dostarczały, będą mogły dorównać takim, jakie fundują nam obecne auta sportowe?

Obecnie oferta samochodów typu hot-hatch jest coraz większa i coraz bardziej urozmaicona. Czy Clio Gordini R.S. jest pretendentem do bycia liderem w swojej klasie? Niewątpliwie Amédée Gordini zapisał się w historii francuskiej motoryzacji tworząc legendarną serię Gordini. Jego kunszt projektanta oraz inżyniera, pozwoliły mu na stworzenie wielu udanych sportowych samochodów pod logiem Renault, które przez 20 lat były z powodzeniem sprzedawane. Clio R.S. jest jednym z nielicznych samochodów, który mimo swoich niedoskonałości i niedogodności powoduje uśmiech na twarzy kierowcy, a dzięki wyjątkowości jaką zyskuje wersja Gordini, wpisuje się w historię motoryzacji jako, może już jeden z ostatnich hot-hatchy, łączących prawdziwe klasyczny samochód, ze „szczyptą” nowoczesności.

Opracował:

Maciej Gis

Zdjęcia:

Adam Kowalczyk


comments powered by Disqus
Do góry Galeria Tagi Kontakt
Powered by Heuristic
CarPortal © 2019 | Prywatność | Zgłoś błąd | RSS
Partnerzy: