Akceptuję
Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu. Więcej w Polityce Prywatności.
facebook youtube

Peugeot 208 – Zmiany w detalach

11 czerwca zostaliśmy zaproszeni na prezentacje nowego Peugeota 208, która odbyła się w okolicach Iławy, a dokładniej mówiąc blisko najwyższego punktu Polski północno-wschodniej, czyli Górze Dylewskiej. Co więc przyniósł lifting i jakim autem jest teraz 2
czytaj więcej ›

Citroen C4 Picasso - test



















Gdy kilkanaście lat temu rodzinne mini vany wkroczyły na rynek motoryzacyjny, ich założeniem była przede wszystkim duża ładowność i możliwość przewiezienia trójki dzieci, zakupów, wersalki i psa. Daleko było im do nowoczesności czy luksusu. Nie cechowała ich wysoka jakość wykonania wnętrza, atrakcyjny wygląd zewnętrzny, czy funkcje mające nam ułatwiać życie. Były jedynie użytecznymi autami dla przysłowiowych „kur domowych”. Z czasem mini vany ewoluowały jak wszystkie inne segmenty motoryzacyjne. Było to powiązane z postępem technicznym. Rodzinne auta stawały się coraz bezpieczniejsze a przy tym coraz bardziej…nijakie. Aż w końcu nastał dzień, w którym wszystko się zmieniło. Kusi mnie by powiedzieć, że nieledwie odkurzacz stał się urządzeniem zaawansowanym niczym R2D2 z Gwiezdnych Wojen. Tego dnia z fabryki Citroena wyjechał model C4 Picasso, zmieniając dotychczasowy pogląd na mini vany.

Kluczową sprawą, są wszechobecne systemy elektroniczne i multimedia. Zaraz za zaawansowaniem technologicznym, stoi komfort podróżowania i bezpieczeństwo. Nie zapominajmy również o perfekcyjnym wykonaniu i wciąż dużej ładowności. Czy to na pewno wciąż samochód dla matki trójki dzieci?

W kwestii wyglądu zewnętrznego, model C4 Picasso nie wydaje się być tak duży jak jest w rzeczywistości. Patrząc na profil tego auta, widzimy krótki przód, następnie dwie pary dużych i masywnych drzwi, a to wszystko zakończone jest bardzo krótkim tyłem. Gdy jednak wsiądziemy do środka, ciężko nie zadziwić się przestrzenią jaką oferuje ten francuski samochód. Przednia część kabiny pasażerskiej jest mocno przeszklona. Praktycznym rozwiązaniem jest umieszczenie okienek w miejscu gdzie standardowo znajduje się słupek A. Znacznie poprawia to widoczność i sprawia, że w porę zauważymy na przykład pieszego, który nierozważnie wtargnie na jezdnię. C4 Picasso jest również wyposażony w panoramiczną przednią szybę zachodzącą lekko na dach, której powierzchnia wynosi aż 2 metry kwadratowe. Zaletą dla mnie są przesłonki umożliwiające odsłonięcie bądź zasłonięcie górnej części szyby. Jednak o ile w Oplu Zafirze przesłona ta była tylko jedna, co zmuszało kierowcę i pasażera do ustawienia jej w jednej pozycji, Citroen wyposażył model C4 Picasso w dwie, niezależnie zasuwane przesłony. Dzięki temu pasażer i kierowca mogą indywidualnie dopasować tą konfigurację do swoich potrzeb. Wrażenie otwartej przestrzeni potęguje szklany dach, który w słoneczne dni doświetli zarówno przedni jak i tylny rząd siedzeń. Jest on możliwy do zasłonięcia za pomocą elektronicznie sterowanej rolety, którą możemy ustawić w pięciu położeniach. Jest ona jednak wykonana z cienkiego, niemal bibuło-podobnego materiału, przez co mocno przepuszcza światło. Moim zdaniem lepiej byłoby, gdyby roleta była nieprzezroczysta, lecz to tylko kwestia gustu.

Pierwszym co rzuciło mi się w oczy, gdy otworzyłam drzwi do Citroena C4 Picasso, były… czarne dywaniki z odblaskową lamówką. Niby mała, nic nie znacząca rzecz, ale trzeba przyznać, że wygląda to atrakcyjnie. Fotele są obszyte czarną tapicerką z szarymi skórzanymi wstawkami na siedzisku i oparciu. Podejrzewam, że ma to zapobiec przecieraniu i „mechaceniu” się tapicerki w jej newralgicznych punktach. Przednie fotele są bardzo wygodne i mają ciekawe zagłówki. Są co prawda nieco twarde, ale zapewniają bardzo dobre trzymanie boczne naszych głów podczas jazdy. Miałam okazję przekonać się o ich praktyczności, gdy podróżując jako pasażerka ucięłam sobie krótką drzemkę. Z reguły nawet 15-minutowe „przycięcie komara” w samochodzie skutkuje u mnie bólem karku. Tu nic takiego nie miało miejsca, więc (jako, że jestem strasznym śpiochem) za to daję „Cytrynce” ogromnego plusa. Dodatkowym atutem jest to, że oba przednie fotele są nie tylko podgrzewane, ale również mają funkcję masażu. Tą drugą cechę możemy uznać za wyjątkową, ponieważ do tej pory masaż w trakcie jazdy był luksusem dostępnym tylko dla kierowcy i to jedynie w autach klasy premium. Dodatkowo oba fotele wyposażone są w podłokietniki. Rozwiązaniem, z którym spotkałam się po raz pierwszy, jest elektronicznie wysuwany podnóżek w fotelu pasażera. Sprzyja to wygodzie podczas podróży, jednak powinniśmy być ostrożni przy otwieraniu schowka. Gdy nasze nogi odpoczywają na wspomnianym podnóżku a my zapragniemy otworzyć schowek, całkiem mocno uderzymy się jego klapką w piszczele. Co mnie jednak zadziwiło, wśród wszechobecnej w tym aucie elektroniki, fotele są jednak sterowane manualnie.

O ile przedni rząd siedzeń jest bardzo komfortowy, to niestety ciężko powiedzieć to o tylnym, mimo że oferuje on sporo miejsca. Miejsce standardowej kanapy zastąpiły trzy wąskie foteliki. Celowo użyłam zdrobnienia, ponieważ nie można ich raczej uznać za wygodne dla dorosłych osób, raczej zostały zaprojektowane z myślą o dzieciach. Są niezbyt dobrze wyprofilowane, wąskie, twarde i jeśli przed zajęciem miejsca nie podniesiemy zagłówka, to będzie się on uporczywie wbijał między nasze łopatki, jakby chciał na nas nakrzyczeć żebyśmy się nie garbili. Plusem jest to, że każde z tylnych siedzeń ma własne szyny, więc możemy je ustawić w dowolnej konfiguracji. Jak na mini vana przystało, wewnątrz auta mamy do dyspozycji bardzo dużo schowków i przegródek. O dziwo w jednym z nich (umieszczonych pod konsolą środkową), poza standardową zapalniczką i wejściem AUX, swoje miejsca znalazły również nie jedna (jak jest to powszechnie spotykane) ale dwie wtyczki USB. Nie mogło również zabraknąć stojaków na kubki.

Ogólnie wnętrze Citroena C4 Picasso prezentuje się dość luksusowo. Aczkolwiek przez cały czas testów nie mogłam sobie przypomnieć, co przypominają mi kratki od nawiewu. S-klasę? A może BMW? Mają podłużny kształt i wykończone są w metalową obwódką. Można powiedzieć, że ten motyw jest wszechobecny wewnątrz auta. Metalowe subtelne wstawki dostrzegamy niemal wszędzie: od klamek i obwódki wokół drążka skrzyni biegów, przez deskę rozdzielczą, aż po klamki i wstawki na kierownicy. Trzeba przyznać, że nadaje to wnętrzu tego rodzinnego auta czegoś na kształt luksusowego charakteru. Ciekawym dodatkiem, który z pewnością docenią rodzice, jest dodatkowe wsteczne lusterko, umożliwiające obserwowanie pociech rozrabiających na tylnej kanapie.

Skoro przebrnęłam przez opis przestronności wnętrza i jego wygody, nadszedł czas na opis systemów i multimediów. Od razu uprzedzam, że jest ich aż tyle, że z pewnością będzie to najdłuższy akapit tego testu.

Zacznijmy od zegarów. Ogromny wyświetlacz jest umieszczony centralnie, we wnęce na szaro czarnej, klasycznej desce rozdzielczej. Po jego lewej stronie mamy elektroniczny prędkościomierz. A po prawej? Co nam się podoba! Obrotomierz, nawigację, radio, a nawet zdjęcia. Nie wydaje mi się, aby było to wybitnie dobrym rozwiązaniem. Po pierwsze dlatego, że spojrzenie na wskaźnik prędkości wymaga znaczącego oderwania wzroku od drogi. A po drugie znajduje się na nim zbyt dużo rzeczy rozpraszających uwagę kierowcy. Poniżej znajduje się drugi, nieco mniejszy wyświetlacz, którym sterujemy za pomocą dotykowych przycisków umieszczonych dookoła. Sam ekran również jest dotykowy. Prawdę mówiąc jeżeli chodzi o interfejs multimediów, to niestety daleko mu do intuicyjności. Przycisków i funkcji jest naprawdę dużo, wręcz ciężko się odnaleźć w tym skomputeryzowanym światku. Uruchomienie czegokolwiek wymaga poświęcenia dużej ilości uwagi, co podczas prowadzenia auta nie jest raczej zbyt wskazane. Ogromnym minusem dla mnie, jest brak manualnego sterowania nawiewem i klimatyzacją. Aby „dostać” się do tych funkcji musimy odnaleźć niewielki dotykowy guzik na panelu środkowym, który wyświetli nam funkcje ogrzewania i chłodzenia na dolnym wyświetlaczu. Zmiana intensywności nawiewu bądź jego temperatury, również odbywa się za pomocą dotykowych przycisków umieszczonych na ekranie.

Jeśli chodzi o kierownicę, to też jest ona istnym centrum dowodzenia nad elektroniką w aucie. Znajdują się na niej przyciski od sterowania tempomatem, telefonem, radiem i multimediami oraz funkcją automatycznego parkowania, która sprawdza się nadzwyczaj dobrze. Dzięki elektronice, C4 Picasso sam zaparkuje prostopadle, ale również równolegle. Gdy zobaczymy wolne miejsce, wciskamy na kierownicy przycisk P. Gdy system będzie gotowy do pracy, włączamy kierunkowskaz w tę stronę po której znajduje się nasze miejsce i z prędkością do 20 km/h przejeżdżamy wzdłuż niego, aby kamery oceniły jego wielkość. Jeśli miejsce okaże się wystarczająco duże, puszczamy kierownicę i operując jedynie gazem i hamulcem perfekcyjnie parkujemy równolegle do krawężnika. Sprawnie działający system nie dość, że pomoże nam zaparkować w najciaśniejszym miejscu, to pomoże nam również z niego wyjechać. Wracając do kierownicy, mimo wielu znajdujących się na niej przycisków, nie jest ona zbyt duża. Dobrze leży w dłoniach i jest wykonana z twardego, aczkolwiek bardzo przyjemnego w dotyku materiału. Wspomniany tempomat jest wyposażony w bardzo ciekawą i moim zdaniem przydatną funkcję. Gdy podróżujemy z ustaloną przez nas prędkością, a na pasie przed nami pojawi się samochód, kamera umieszczona w przednim zderzaku wykrywa go i ocenia jego odległość od naszego pojazdu. Gdy kierowca nie wykona żadnej reakcji, Citroen sam zwolni i wyrówna prędkość do auta przed nami, zachowując bezpieczny odstęp. Gdy zmienimy pas aby go wyprzedzić, system sam zacznie płynnie przyspieszać do poprzednio zadanej prędkości. Uważam, że ta funkcja jest naprawdę przydatna i z pewnością znacząco przyczynia się do zwiększenia bezpieczeństwa podczas podróży.

Citroen C4 Picasso jest jednak wyposażony w pewien system, którego przeznaczenia nijak nie jestem w stanie zrozumieć. Mowa tu o napinaniu pasów bezpieczeństwa. Jedziemy sobie spokojnie, ze stałą prędkością, nic się nie dzieje, a tu nagle pas zaczyna wibrować naciągając się, niczym wąż chcący nas udusić. Rozumiałabym gdyby funkcja ta uruchamiała się podczas gwałtownego hamowania, ale żeby ot tak na prostej drodze przy stałej prędkości?! To jednak nie jedyna jego wada. Gdy wyjeżdżałam z drogi podporządkowanej, zatrzymałam się aby zobaczyć, czy na drodze głównej nie ma samochodów, którym musiałabym ustąpić pierwszeństwa. Po mojej prawej stronie na rogu ulicy znajdował się budynek, więc – chcąc nie chcąc – musiałam pochylić się do przodu. A Citroen mi na to „Dokąd to?! Siedź!”. Musiałam oprzeć się o oparcie, po czym powoli wychylić się do przodu. Wówczas czujność „Cytrynki” została uśpiona a ja spokojnie mogłam włączyć się do ruchu. Do dziś nie jestem w stanie zrozumieć „co poeta miał na myśli” montując ten system.

Z dodatkowych funkcji, mniej zaawansowanych aby poświęcać im cały akapit, jest między innymi kamera cofania, która sprawuje się nadzwyczaj dobrze. Dodatkowo po wrzuceniu biegu wstecznego boczne lusterka obniżają się „patrząc” w ziemię, co ułatwia zawracanie i parkowanie przy krawężniku. Citroen C4 Picasso jest wyposażony w bardzo sprawnie działający system kamer, zarówno ukazujących nam co dzieje się za pojazdem, jak również oferujący widok auta od góry. Liczne czujniki parkowania zarówno z przodu jak i z tyłu pojazdu, również bardzo ułatwiają kierowcy życie. Elektronicznie odbywa się zaciąganie hamulca ręcznego, które (z nieznanych mi przyczyn) powoduje mało komfortowe szarpnięcie. A właśnie! Skoro dotarłam do ręcznego. Gdy go nie zaciągniemy i otworzymy drzwi kierowcy, rozlegnie się taki alarm jaki zapewne towarzyszy zbyt dużemu stężeniu dwutlenku węgla w łodzi podwodnej. Dodatkowym atutem jest system „hands-free”, który podejrzewam docenią przede wszystkim panie. Kluczyk będzie mógł spokojnie spoczywać w przepastnych głębinach ich torebek, a mimo to bez problemu uruchomią, zamkną lub otworzą samochód. Również na system nagłośnieniowy nie mamy prawa narzekać. Zestaw audio firmy JBL sprawuje się bardzo dobrze, a dźwięk płynący z głośników jest czysty i wysokiej jakości.

Za napędzanie tego ważącego zaledwie 1470 kilogramów auta, odpowiedzialny jest silnik benzynowy 1.6 THP i mocy 156 koni mechanicznych (240 Nm). Jednostka ta pozwala na rozpędzenie rodzinnego auta do „setki” w czasie około 9 sekund. To dobry wynik, jednak muszę przyznać, że zużycie paliwa jest wprost zatrważające. Rozumiem, że jest to duże auto o aerodynamice lodówki, ale zużycie na poziomie 9 l/100 km w mieście, i to przy bardzo oszczędnej jeździe, to jednak lekka przesada. Na przekór moim nadziejom, w trasie nie jest wcale dużo lepiej. Podczas jazdy z prędkością autostradową (130 km/h) komputer pokładowy ukazuje zużycie na poziomie 8,4 l/100 km. Jeżeli zwolnimy do 100 kilometrów na godzinę, to przy włączonym tempomacie jesteśmy w stanie osiągnąć wynik bliski 7 litrów. To zdecydowanie zbyt dużo jak na rodzinne auto, które wcale nie powala osiągami. Wiem, że Citroen oferuje w swojej gamie silnikowej modelu C4 Picasso silniki wysokoprężne. Choć nie miałam przyjemności testować tego modelu z taką jednostką, jestem niemal pewna, że pod tym względem sprawował by się znacznie lepiej. Przy tym oferując wyższy moment obrotowy, co sprzyjałoby podróżowaniu z ciężkim bagażem i dużą ilością pasażerów.

Manualna, sześciostopniowa skrzynia biegów pracuje poprawnie, nie powinniśmy od niej oczekiwać precyzji rodem ze skrzyń DSG. Jednak przy przełączaniu na przykład z trójki na czwórkę, czułam się jakby moja prawa ręka musiała pokonać drogę nieledwie z Gdyni do Zakopanego. Poza tym sam moment „wbicia” biegu nieco się przeciąga, powodując zastanowienie „wskoczył ten bieg, czy nie?”. O Citroenach można mówić różne rzeczy, jednak tłumienie zawieszenia to istna bajka. Do najsztywniejszych to auto nie należy, co jest niestety odczuwalne przy ostrzejszych zakrętach, jednak tłumienie nierówności naszych Polskich dróg to marzenie. Dodatkową zaletą jest pneumatyczne zawieszenie tylnej osi (dostępne niestety jedynie w najdroższej wersji wyposażenia), zapewniające stały prześwit pod samochodem, niezależnie od przewożonej ilości osób czy bagażu.

Powracając do wyglądu zewnętrznego, model C4 Picasso jest z pewnością najprzystojniejszym w swojej klasie. Nie jest „nadmuchany” (jak to niestety w większości bywa w przypadku mini vanów) i ma ładną sylwetkę, choć daleko jej do opływowości. Jednak muszę przyznać, że różnica pomiędzy przodem a tyłem jest niczym z dwóch różnych epok. Z przodu mamy aż 6 reflektorów. Najwyżej umiejscowione są światła do jazdy dziennej wykonane w technologii LED. Poniżej znajdują się właściwe światła mijania, oraz reflektory służące doświetlaniu zakrętów. Wreszcie w dolnej partii zderzaka swoje miejsce znalazły światła przeciwmgłowe. Prawdę mówiąc dla mnie to nieco za dużo. Fakt, nadaje to autu wygląd bardzo nowoczesny, lecz idąc z duchem czasu, inżynierowie francuskiej marki, chyba chcieli wyprzedzić konstruktorów Audi. Zamiast logicznie zintegrować światła mijania z dziennymi, co stworzyłoby naprawdę apetyczną całość, C4 Picasso wygląda jakby Citroen koniecznie chciał prześcignąć niemiecką markę. Moim zdaniem efekt końcowy jest mocno przekombinowany. Jednak (na szczęście) francuscy inżynierowie pozostali przy klasycznym grillu składającym się z dwóch chromowanych pasków, który pośrodku auta tworzy znaczek marki. A co z tyłem? Wygląda tak, jakby ktoś projektujący przód wyzbył się wszystkich finezyjnych pomysłów i na tył nie starczyło mu kreatywności. Z tyłu bowiem, mamy klasyczne „żarówkowe” reflektory, rodem sprzed 20 lat. Nie wyglądają źle, po prostu wśród wszechobecnej w tym aucie nowoczesności wyglądają nieco skromnie i wręcz ascetycznie. Skoro jesteśmy przy tylnej części pojazdu, na odrobinę uwagi zasługuje również bagażnik. A tu jednak „Cytrynka” wywołuje małe rozczarowanie, mimo drzwi wielkości bramy garażowej. Jak na duże rodzinne auto przystało, pojemność bagażnika wynosi 500 litrów, jednak próg załadunkowy jest dość długi, co może utrudniać umieszczanie w nim bagaży. Najbogatsza wersja wyposażenia oferuje jednak możliwość elektronicznego obniżania progu załadunkowego, co może znacznie ten proces ułatwić.

Niestety ciężko mi ocenić ten samochód. Z pewnością jest pojemny i przestronny, wygląd zewnętrzny jak na mini vana możemy uznać za dość atrakcyjny a multimediów nie powstydziłby się z pewnością niejeden samochód klasy premium. Jednak dla kogo jest ten samochód? Dla jednej osoby do miasta – z pewnością nie. Do wożenia dzieci – tak, dopóki nie skończą 12 lat i nie wyrosną z tylnych foteli. Dla zapracowanych „kur domowych” – czy „kura domowa” potrzebuje aż tylu systemów i multimediów, w których naprawdę ciężko się odnaleźć? Jest to z pewnością dobre auto i jeżeli ktoś poszukuje środka transportu tego typu, to na Citroenie C4 Picasso z pewnością się nie zawiedzie.

Pełna Galeria zdjęć

Tekst: Zuzanna Krzyczkowska

Zdjęcia: Maciej Gis


comments powered by Disqus
Do góry Galeria Tagi Kontakt
Powered by Heuristic
CarPortal © 2019 | Prywatność | Zgłoś błąd | RSS
Partnerzy: